Po trzech dniach podlewania pól deszcze odeszły za Wisłę.
Modły rolników o deszcz zostały wysłuchane. Nad Polską ulokował się niewielki, ale aktywny niż i nie szczędził wody dla ratowania tych roślin i upraw które przetrwały suszę. Najmocniejsze opady przypadły na ostatni dzień. Wiatr formował nabrzmiałe wodą chmury w kliny zakończona rozbudowaną burzową chmurą. Gdy jedna z nich ogarnęła Ostrów po raz pierwszy od powrotu z Afryki słyszałem grzmot trwający kilkanaście minut. Wyładowania były tak częste, że nim ucichły echa gromu już huczał następny. W gigantycznych burzach tropików takie zjawiska mogą trwać godzinami. Na koniec dnia piękna tęcza dała nadzieję na wznowienie turnieju.

Mimo deszczu nie nudziliśmy się.

Najwyraźniej działa jeszcze syndrom klęski naszych piłkarzy, bo na lotnisku mieliśmy sporo gości z kamerami i mikrofonami.

Sebastian dokonał też interesującej prezentacji, ilustrowanej pięknymi filmami, przedstawiał uroki, ale i zagrożenia latania bezsilnikowego w Himalajach, Kaukazie i Andach, oraz potencjał nowej drogi z Bieszczad przez Gorgany i Czarnohorę na Bałkany, którą mimo wielu trudności i przeszkód formalnych zdołał przetrzeć podczas jesiennego huraganu. Dwa pierwsze dni ujawniły, że nadal wielu pilotów uprawia niezbyt honorową, ale skuteczną taktykę „skubania” bonusów punktowych już na starcie przez opóźnienie swojego odlotu na trasę i pościg za liderami, którzy znakują im warunki na trasie.
Deszczowe dni dały mi możliwość do nakłonienia, aby zastosowano 10 minutowy interwał czasowy przy odlotach.
Czas odlotu dla całej grupy pilotów mierzony jest od pierwszej minuty 10 minutowego slotu niezależnie od tego czy dany pilot odleciał w jego pierwszej, czy ostatniej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Praktyka dwu dni wskazuje,że nadal są piloci którzy wolą być wagonikami za lokomotywą, ale nie zyskują już premii na starcie. W przyszłości powinno się to przyczynić do zmniejszenia rojów na trasie przelotu. Trzecią konkurencję rozegrano w dobrych warunkach, ale oddziaływanie niżu stwarzało zagrożenia rozlewania się rozbudowanych chmur i tłumienia termiki na sporych obszarach i opadami deszczu pod koniec dnia. Nasi piloci świetnie rozegrali swoje partie stosując z powodzeniem polską szkołę latania parami w poszczególnych klasach. W klasie 15 metrowej konkurencja wyglądała jak wyścig Grand Prix. Na trasie 332 km 11 pilotów uzyskało średnią prędkość ponad 130 km/h a różnice były sekundowe.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
