Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Jak Mortuś został komandosem

Tylko dla dzieci i mądrych dorosłych

Tyle tu prądu robią nawet na dachach a nie ma internetu i Dziadek się złościł, bo nie może pisać o tym co się działo. Działo…działo… Nie chodzi o takie działo co się z niego strzela i nazywają go armata, haubica, albo kolubryna, tylko o to ,że dzieją się dzieje. Co to znaczy niech wytłumaczy Ci dziadek ,albo babcia, bo rodzice nie mają czasu. Tak samo jak to co wspólnego ma szybowiec z szybą, szybem i szybowaniem, oraz jaka jest różnica między zamkiem w drzwiach, biurku, spodniach, walizce, a takim w którym mieszkali rycerze. Takich zamków jest dużo na górkach, bo często tu dawniej wojowali.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szef też wojuje, ale jego działo to szybowiec. Nawet sobie dobrze radzi. Codziennie po wyścigu wołają go na takie pudło co jest zrobione z trzech pudeł o różnych wysokościach i stają na nich ci co wygrali, i dają mu czerwony kompot dla dorosłych. Tylko wczoraj nie dostał, bo pilnował tego pana co lubi żabki i ślimaki a ma taką śmieszną czerwoną czapkę jak krasnal. Szef go pilnuje, bo on jest groźny i dybie na Szefa. Dobrze go pilnował, bo jak już byliśmy blisko domu to byliśmy wyżej. A szybowiec jak szybuje to ciągle zjeżdża w dół. Tak się ślizga po powietrzu jak sanki z górki. Jak górka jest wyższa i bardziej stromo a sanki są cięższe to się jedzie szybciej. Szef był wyżej ,więc przegonił krasnala , ale jak go przegonił to krasnal widział którędy lecimy i miał cięższy szybowiec, a Szefowi zepsuły się jakieś przyrządy,dlatego ten krasnal i jeszcze dwu Panów co z nim lecieli prześcignęli nas. Szef nie był z tego zadowolony.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Poprzedniego dnia zrobił mi spadochron i uczyli mnie z Dziadkiem skakania ze spadochronem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Było fajowo !

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nawet sobie skoczyłem z podium jak Szef stał na nim i był bardzo ważny. Pokazywali nawet mój skok w telewizji.

W następnym wyścigu szef przegonił krasnala a potem krasnal prześcignął jego, to ja sobie nad lotniskiem postanowiłem być pierwszym lemurem, który wyskoczył z szybowca ze spadochronem. Nie wiedziałem ,że będę pierwszym komandosem ,który wyskoczy bez spadochronu i szczęśliwie wyląduje.  Strasznie świstało i huczało jak wychodziłem przez okienko, bo szef leciał prawie trzy razy szybciej niż „Maluch” z górki na pełnym gazie. Jak już skoczyłem, to strasznie mną szarpnęło i urwała się czasza mojego spadochronu. Spadałem bardzo szybko, bo zostały tylko linki i trochę szmatki, ale ja przecież potrafię skakać z wysokich drzew mango, a nawet z palmy i jak skoczyłem na trawę to nic się nie stało.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tylko bardzo mnie boli pupa i muszę teraz siedzieć na poduszce. Zupełnie jak Martusia jak spadnie z fotela przy skakaniu.

Nikt nie widział, kiedy i gdzie wyskoczyłem a był silny wiatr. Dlatego Dziadek wziął okulary i chodził, chodził, szukał, szukał … Szukał po lotnisku, szukał w sadzie i zbożu, ale w końcu mnie znalazł. Ucieszył się tak bardzo , że mnie ucałował.

IMGP6437

Szef  mnie też szukał, ale krótko, bo  musiał długo grzebać w szybowcu, bo mu się zepsuły jakieś przyrządy , a  potem jak mu je pożyczyli to musiał znów długo coś skręcać, lutować, programować , bo te  skrzyneczki były były całkiem inne, niż Szefa. Ale Szef chyba mnie lubi, bo był bardzo  zmartwiony jak mnie nie było i ciągle mówił :- Oj, Boże!

Jak się wyspałem na poduszce Dziadka to przestał mnie boleć pupa i Szef mnie wziął znów na wycieczkę.Dzisiaj od rana strasznie wiało, ale i tak nad lotniskiem było najładniej, a  tam, gdzie nas chciał nas wysłać Król wiało jeszcze bardziej i sypał śnieg. Dlatego Król jak już mieliśmy lecieć zawołał wszystkich i powiedział: – Będziecie się wyścigować inaczej!  Rozdał pilotom nowe kartki z cyferkami, a piloci musieli coś zmieniać w maleńkich komputerkach, które są w szybowcach, żeby wiedzieli którędy mieli lecieć.

Szef się tak  wkurzył na krasnala, że  już nie patrzył na to kto jak leci  tylko leciał jak dziki ciągle z przodu , choć nasza Diana strasznie fikała na wszystkie strony przy skałach. Zupełnie jak koza gdy się naje pokrzyw a nie prawdziwa dama. Jak już byliśmy blisko domu to gnaliśmy bardzo szybko a wiatr tak nami rzucał, że Szef  ciągle się oglądał czy mamy jeszcze ogon. Jednak i tak nas przegoniło dwóch takich co nas pilnowali. Szef mówi, że to nie było mądre, bo ich szybowce, choć mocniejsze od naszej madam,  też mogły coś zgubić, gdy tak wojowały z wiatrem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mimo to Szef był zadowolony, bo znów go wołali na podium, ale on nawet nie chciał kompotu, tylko wsiadł z Dziadkiem do takiego dużego szybowca „Arcus” co może wozić dwie osoby.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Chyba obaj są chorzy, bo nadal strasznie wiało, było zimno, sypał śnieg , a oni latali do nocy i jeszcze to sobie bardzo chwalili. Ja wolałem zostać w samochodziku.

Dzisiaj też bardzo wiało, ale ja dostałem nowy spadochronik , więc znowu mogę latać w szybowcu.  Leciało się nam bardzo dobrze. Nowe, choć stare i pożyczone  przyrządy, dobrze pokazywały drogę i jak szybko lecimy w górę albo w dół. Szef  był bardzo zadowolony. Leciał z przodu i dość wysoko nad innymi, ale jak skończyły się góry to zepsuł mu się humor. Psioczył na Króla, że  kazał im lecieć przez puste pola nad którymi wiatr hula jak zimą po śniegu i  nie będzie żadnej bani ciepłego powietrza co zabiera szybowce do góry. Mówił, że ma za dużo do stracenia, żeby ryzykować  bez odpowiedniej wysokości. Ale jak na złość  góry też leniuchowały i długo trwało zanim uruchomiły windę, która  wyniosła nas wysoko. Dziadek mówi, że  Ci co polecieli za takim panem co ma kangurka na ogonie, to mieli bardzo dużo szczęścia. Udało im się przelecieć bardzo nisko przez te puste pola a jak dolecieli do pierwszych górek to wiatr ich podnosił choć nie powinien. Pan Gostner, co lata takim szybowcem jak Szef  i mieszka tam gdzie wynaleźli pizzę, spadł nad rzeką tak nisko, że był niżej  niżej niż nasze lotnisko. Ale ta rzeka miała wysokie brzegi i gdzieś w krzakach było schowane ciepłe powietrze, które tak się wystraszyło szybowca, że zaczęło uciekać do góry, ale pan Gostner zdążył wsiąść do tej windy i się uratował. . Szef  się potem  bardzo śpieszył, ale za długo czekaliśmy na windę przy górkach. Nie było dzisiaj czerwonego kompociku a nawet żadnego punkciku , ale szef się nie martwi , bo  ten drugi pan co  był groźny dla Szefa też długo czekał na windę  a ten pan w czapce krasnoludka spadł na ziemię zaraz na początku wyścigu. T.K.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Dodano: 14.05.2014Przez: Maciej Kukliński

Specjalnie dla Mortusia o pięknej księżniczce…

http://www.youtube.com/watch?v=YkiU4-BqL8U

\_________________0________________/

Dodano: 14.05.2014Przez: fan od_Omaramy

Oj, sądny dzień dzisiaj. Po wpadce Haussa i ćwiczeniu na 3/7 przed Oraison, pomyslalem , ze tej tarsy o tej porze dzisiaj juz nie sposób oblecieć. Z wrazeniem jakie zrobil juz na poczatku Bruce ‚Jet’ T., poszedlem na dłuższy spacer.
Wynik mnie zaskoczył. Kandydatów do GP znowu jakby więcej …
No, Szefie, łatwo nie będzie. Dasz radę!

Dodano: 14.05.2014Przez: Henryk Doruch

-sliczne podziekowania dla Mortusia za madra
relacje!

\z oficjalnej dowiadujemy sie duzo mniej…\

Dodano: 14.05.2014Przez: MERY

Oj faktycznie działo się dzisiaj! Mortuś, powiedz Szefowi że tu tyle ludzi myśli pozytywnie, że co by nie było, będzie wspaniale a najważniejsze to nie zgubić ogona. No i może przydałby się skraplacz wody, bo Król z ekipą przesadzili z tymi kilogramami na metr czy jakoś tak. Wiadomo, że Księżniczka lub dużo picia!

Dodano: 15.05.2014Przez: Tomek C

Ouf, nareszcie wiadomosci z pierwszej reki!
Szef sie nie martwi ! I tak mu Mortus dopomuz !
Zjadlem juz paznokcie i dostalem zeza sledzac rano w biurze, na bocznym ekranie, 3D live.
Faktycznie to ostatnie jest sknocone. RP znika systematycznie z ekranu, a my tu ryzykujemy apopleskje!

Szefowi i ekipie : Merde !
Specjalna misja dla Mortusia, trzymac kangura na oku i za ogon !

Pozdro T from Tx

Dodano: 15.05.2014Przez: Bogdan Stępień

Pieknie się to czyta:) Sebastian na przód! Pozdrawiam

Dodano: 15.05.2014Przez: Janek

Mortusiu! Strasznie się tam nerwowo porobiło… Przekonaj Szefa, by uciekał, uciekał. Niechaj jego pilnują, a Wy do przodu. My tutaj w mokrym kraju już nie możemy się kciuków naściksać…

Dodano: 15.05.2014Przez: Lech Kasprowicz

Tylko SPOKO. Nerwy do bagażnika, resztę do przodu 🙂

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com