Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Słońce od Pacyfiku do Atlantyku.

Piękna słoneczna pogoda odsłoniła ośnieżone góry Patagonii.Wyż nad Pacyfikiem sięga daleko na południe, dalej niż zwykle, osłabiając wszelkie przepływy powietrza. W górnej atmosferze nie ma żadnej energii ruchu. Przy takiej pogodzie w sposób niezwykły odsłaniają się wierzchołki gór, które zwykle są zakryte chmurami.  Zachęca   to do odwiedzania niezliczonych dolin, jezior i innych uroczych zakątków tej części Argentyny. Część z nich jest prywatna, cześć do sprzedania , w innych są parki narodowe. Kto by nie chciał doliny  długości 100km z własnym jeziorem, zaporą i polem golfowym?  Cena okazyjna -tylko 1,5 mln dolarów.  Jedyne co może niepokoić, to pogoda w takim miejscu. Na południe od Barilloche i w głąb gór deszcze mogą  przez większa część roku uniemożliwiać oglądanie takiej posiadłości. Lecieliśmy nad dzikimi terenami, które nie mają dróg i są porośnięte gęstym lasem . Jedyną możliwość  przemieszczania się dają koryta  rzek i potoków.

Mimo pogody, zachęcającej raczej do zażywania kąpieli słonecznych niż do latania , zdecydowaliśmy się z Jeanem na rekonesans podniebnych scieżek. Ponieważ tu nigdy  nie wiadomo co podrzuci Pacyfik , na wszelki wypadek zadeklarowałem przelot 1000km . Pogoda okazała się jednak jeszcze  gorsza niż zapowiadano. Coż to bowiem za warunki  dla szybownika , gdy wiatr nie ma minimum 50 knotów ?!                                                                                                 Fala była słabiuteńka. Nad lotniskiem ustała już na  3000 m. Przerzuciliśmy się  więc z pomocą silnika do wyższych gór  i w noszeniach „aż”  0,7m/s – 0,2m/s(!!!) podlecieliśmy na południe.  Tam spotkaliśmy chmury frontowe, toteż  trzeba było przez chwilę skorzystać ze sztucznego horyzontu, lecz ostatecznie wznieśliśmy się na FL220.  Pozwoliło to na  odwiedzenie  wulkan Tronedor. Nie palił fajki … Słaby wiatr nie dał nam szansy na wdrapanie się ponad szczyt , gdyż ciężki Nimbus już około 100m poniżej krateru osiągnął równowagę opadania ze słabiutkim żaglem. Po dość owocnej sesji zdjęciowej , tym razem z użyciem  kamery video , skierowaliśmy się w kierunku bazowego lotniska. Konwergencja nad Cerro Otto dała nam  szansę na  przeczekanie  i oglądanie z powietrza procedur startowych Boeninga 767 , który  odlatywał do Buenos Aires.

Komentarz szefa;

9 hours flight for 450 km with an average vario of 0,7 m/s (Zander) and 0,2 m/s (SeeYou)
Flying in the front (ice) at FL220 north of Esquel, ridge climbing the Tronador with 15 kt (not sufficient to reach the top)
A lot of very nice pictures.

http://www.onlinecontest.org/olc-2.0/gliding/flightinfo.html?flightId=-1923094853

Dzisiaj pogoda, jakiej tu dawno nie pamiętają. Bezwietrznie , piękne słońce bez jednej chmurki.  Dla nas powinna się poprawić w niedziele po południu. Wreszcie ma wiać i lać. Rozbieramy Nimbusa, bo czuć w nim paliwo i trzeba sprawdzić zbiorniki w skrzydłach.

Link do zdjęć satelitarnych Argentyny:

http://www.smn.gov.ar/vmsr/general.php?dir=YVcxaFoyVnVaWE12YzNWa1lXMWxjbWxqWVM5MllRPT0=

SK

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com