Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Nie daliśmy rady marnej stówce.

Żeby chociaż kozie garbki zamiast kozich pól.

Wczoraj upragniony błękit poranka wyrwał mnie z pieleszy, gdy jare słońce kładło jeszcze bardzo długie cienie na skrzącą się kroplami murawę. To jakby prezent na podwójne święto. W tym roku podczas 1 maja, Rosja czciła święto solidarności ludzi pracy, a prawosławni, oraz ludzie wierni tradycji, świętowali Dzień Zmartwychwstania. Były więc na świątecznym stole wielkanocne baby i jaja. Zdumiewający jest fakt,że mimo 100 lat komunizmu przetrwała religia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wielkanocne ciasteczko i jajeczko.

Odbudowuje się stare cerkwie i powstają nowe. Pochodu w miasteczku nie było, lecz wszędzie  trwają przygotowania do Dnia Zwycięstwa. Natomiast na lotnisku rześko furkotały flagi na lotniskowych masztach podczas  inauguracji zawodów.Ciepło brzmiały rzeczowe przemówienia przedstawicieli władz obwodu lipieckiego i rosyjskich organizacji lotniczych. Sebastiana spotkał honor wciągnięcia flagi FAI w asyście Larisy Khamitowej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przewodniczący Fiederacji Liubitieliej Aviacjii Rosji,gubernator obwodu lipieckiego, mer miasta Usman, przewodniczący rosyjskiej federacji szybowcowej Siergiej Rjabczynski.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Larisa Khamitova i Sebastian Kawa

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Marek Niewiadomy, Sebastian Kawa i Petr Krejcirik

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na pierwszym planie Anton Genadijewicz Pjermjakow i przedstawiciel FAI Wojciech Batóg

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Polsko – syberyjskie zawody w żonglerce

Z dużym entuzjazmem wytoczyliśmy szybowce na pole wzlotów, a optymizm pogłębiał widok pierwszych od wielu dni cumulusów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wszyscy byli zdegustowani zaledwie 160 kilometrową trasą, ale małomówny Elmer z zażenowaniem gładził swoją czuprynę dojrzewającą do wizyty u doktora Kolasińskiego i gasił powszechne podniecenie. Zaiste. Zgodnie z jego prognozą srebrzyste chmury zmieniły srebro na barwy z kopalni węgla, a ulewa i wiatr zagoniły wszystkich do dużego chińskiego pawilonu. Przez moment wydawało się nawet, że i ten przybytek poturla się wzorem poprzedniego przez brzozowy gaj. Przetrwał.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mimo to prezenterka TV z poświęceniem zdała relację on line w strugach deszczu. Z ustaniem opadu przystąpiono do holowania zawodników. Choć wokół topiel trawiasta nawierzchnia  lotniska jest zwarta i twarda, leży bowiem na piaszczysto- żwirowym pasie gruntu. Dzięki temu z pobliskiego lotniska polowego mogły nawet w najgorszych warunkach operować bombowe TB-3 podczas równie ciężkich jak w Stalingradzie walk podczas obrony Woroneża.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dwie Wilgi i 2 Zliny szybko wywlokły całą ferajnę nad lotnisko, a w 20 minut później sakramentalne wygoniło wszystkich na skrócony do 120 km wyścig. Ekipa stacji telewizyjnej oczekiwała na efektowne przyloty zawodników. Tymczasem już na pierwszym boku trasy rozmyte chmury i przeciwny wiatr wyhamowały wyścig. Szybko pojawiły się pierwsze meldunki o lądowaniach, bo posadziła ich kolejna nawałnica, tym razem ze śniegiem. Mimo to kilku pilotów ciągle walczyło o przetrwanie, ale z biegiem czasu co raz to nowy znaczek nieruchomiał na ekranie obrazującym pozycje pilotów. Sebastian leciał ostrożnie. Tak jak inni w pobliżu skrajnego punktu zwrotnego opadł do parterowej wysokości, ale cierpliwie walczył o przetrwanie. Opłaciło się. Wywalczył w końcu 1200 m wysokości nad poziom gruntu i długo drażnił tych co wylądowali na lotnisku stanowiącym punkt zwrotny i w jego okolicach. Potrzebny był mu jeszcze jeden komin, aby z wiatrem spłynąć do mety, ale zimny podmuch burzy na godzinę wyłączył termikę.   Gdyby na trasie były chociaż  takie Kozie Garbki jak na północ od Prievidzy, przy silny wietrze doczołgałby się do mety. Jednak na bezkresnych równinach w pobliżu salskich stepów można liczyć tylko na termodynamikę, więc trzeba było skierować Jantara na rozległą łąkę, którą zarządzały gościnne i ciekawskie kozy. Pilotów z lotniska na punkcie zwrotnym i twardych pól zebrano samolotami. Część zwieziono samochodami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Natomiast Vladas Matuza z Litwy, choć doświadczony i obznajomiony w lokalnych realiach przeżył podobne przygody jak my w Argentynie. Okazało się, że wybrane przez niego ogromnym polu sterczą łodygi słonecznika ściętego na wysokości 1 metra. Trochę za wysokie nawet na śmigło Wilgi. Wybrał się po niego swoim JEEP’em nasz szczodry dobrodziej i niestrudzony organizator zawodów – Anton Genadijewicz Pjermjakow. Stwierdził słusznie, że kilkukilometrowa jazda z przyczepą przez rozległe pole może być ryzykowna, więc posługując się GPS’em dotarł rekonesansowo do Vladasa. Postanowił wrócić po przyczepę, ale ugrzązł. Przybył mu na pomoc drugi JEEP. Także miał kłopoty. Wydostali się jednak na drogę i czekali na Vladasa. Była już ciemna noc. Vladas wyjął tablicę przyrządów, spadochron, oraz rzeczy osobiste i tak objuczony mierzył z pomocą GPS kilometry dzielące go od drogi. Był już blisko celu, gdy drogę zagrodziło mu hałaśliwe stado kabanów /dzików/. Nie miał ochoty na rozeznawanie zamiarów tej bandy i bez zwłoki odpalił w odwrotnym kierunku. Uczestnikom wyprawy nie zostało wiele do świtu. Rano zorganizowano akcję odzyskiwania JEEP’a i szybowca. Zwiad helikopterowy pozwolił na wyszukanie miejsca w którym było mniej łodyg słonecznikowych.

IMG_2636

Drugi dzień ewakuacji z lądowania przygodnego Vladasa Motuzy. Jeep, traktor, helikopter i Wilga ….

Podobnie jak po wylądowaniu Sebastiana i Clementa na zarastającym krzakami starym lotnisku w Patagonii, trzeba było wyciąć wśród badyli odpowiedni pas  do startu za Wilgą. W międzyczasie ekipa samochodowa szukała  traktora zdolnego do wyciągnięcia JEEP’a. Traktory były, ale kierowcy zbyt gorliwie świętowali Wielkanoc i  1 Maja, więc dopiero czwarty zdecydował się na dwudziestokilometrową wycieczkę w pole. Powrót już bez przygód. Dziś normalnie. W Moskwie gorąco. Nad Kaukazem błękitne niebo. W odległym o 180 km Orle piękne cumulostrady, a w Nowosybirsku po kilku upalnych dniach śnieg. U nas, na granicy prażonych słońcem stepów znów zimny wiatr goni  z północy niskie chmury. Czekamy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Polsko – Czeskie szpekulanty

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wojciech Batóg i Nina Szalneva odliczają czas do startu.

 

https://

 

TK

Komentarze

Dodano: 03.05.2016Przez: kris burzynski

Dzieki za relacje. Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie, burza

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com