Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Senator atakuje

Senator, bo tak nazywają Sebastiana Słowacy, wygrał kolejne dwie konkurencje.

1-OLA73028

Sobotnia obszarówka.Jeśli w zasięgu 3 godzin jazdy samochodem odbywają się najliczniejsze zawody szybowcowe świata trudno powstrzymać swe konie, gdy kończy się tydzień pracy. Polska żegnała mnie w sobotę chmurnym porankiem, ale nad Żyliną pojawiło się jaskrawe słońce. Jednak silny wiatr na przełęczy pod Klakiem wróżył utrudnienia w locie.

1-OLA73041 (1)-001

Na lotnisku wspaniała atmosfera i wielu przyjaciół, wśród nich Tadeusz Wala konstruktor samolotu Dynamic.                                                                     Task setter FCC Gliding znów zostawił pilotom dużą swobodę wyboru trasy w obszarze z kołami nawrotów na Orawie, obok Trencina i Nitry. Jakby na zamówienie, akurat nad zachodnią Słowacją, powstała luka w w rozległym obszarze frontowych chmur, więc wyścigi przebiegały bez większych niespodzianek. Sebastian odleciał jak zwykle z Karolem Staryszakiem i Adamem Czeladzkim.  Tuż za nimi odlecieli niemal wszyscy polscy piloci i paru adoratorów. Wybór momentu odlotu był dobry. Lot przebiegał bez problemów,wspierali się solidarnie, a o zwycięstwie Sebastiana zadecydowało lepsze rozegranie drugiego nawrotu przy czeskiej granicy  za Trencinem i lot do mety.

1-OLA73076

Sebastian:Konkurencja górska, ma to do siebie, że można spotkać wiele różnych zjawisk. Dzisiaj termika, rotorek, fala nad lotniskiem. Potem szlaki, rozlane szlaki, rotorki za Małą Fatrą. Brakło fantazji by spróbować polecieć odcinek między Dolnym Kubinem a Żyliną na fali, ale za to poszybowaliśmy wzdłuż szlaków turystycznych wykorzystując wznoszenia zboczowe. Choć kurtki turystów na szczycie Chleb powiewały mocno, żagiel był taki sobie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dużo turbulencji i niewiele noszeń. Na całe szczęście trafiliśmy z Karolkiem szlak, który podciągnął nas aż pod Trencin. Gdyby nie to, nie przelecielibyśmy tak wiele. Na południu od Nitry, jak zwykle – albo wielkie chmury i rozlane połacie alto, albo bezchmurna.Kilka chmurek ułożyło się jednak w krótki szlak i dzięki tamu daliśmy radę polecieć silny pod wiatr. Wiele szybowców miało kłopoty w okolicy Tribca, toteż wracaliśmy ostrożnie i wysoko. Trafiliśmy dobry komin. Kolejnych kilka chmurek  ułożonych liniowo powstrzymywało opadanie , więc powrót wyglądał znakomicie, choć zmieniający się kierunek wiatru powodował, że trudno było trafić noszenia. Było też dużo wilgoci i cześć chmur wisiała tylko na ozdobę. Dolot do mety wyszedł w sumie taki sobie. Mocno dusiło. Jak wynik? Nie wiem, nie ma internetu. Ale raczej dobry.

image

Wynik Sebka był najlepszy,ale sporo pilotów musiało lądować w terenie. Agatę Kaszczuk zamknęło północnej stronie góry Klak. Miała sporo emocji zapadając się w bardzo głęboki i długi wąwóz między stromymi zalesionym stokami nim wypatrzyła pole na którym swego czasu ratował się Adam Czeladzki.

1-1-20160417540

Zdziwił się, gdy na pytanie o nazwę tej zagubionej wśród gór miejscowości, w której ściany domów pokryte są oryginalnymi ornamentami , wszyscy oferowali mu wymianę pieniędzy- czejczmany, czejczmany… Dopiero widok tablicy z nazwą miejscowości Cicmany wyjaśnił nieporozumienie.

1-20160417511

W Bojnicach nie ma jeszcze najazdu turystów. Wieczorny spacer po niemal pustych uliczkach przy zamku,

1-20160417509

oraz nocleg w gościńcu Lipka pod wieżą kościelna z której dzwon zegara posyłał regularnie sygnały o przemijaniu czasu, przeniósł mnie w epokę kiedy trochę spokojniej toczyło się życie.

1-1-20160417508

Niedziela.Z kolei piękny niedzielny świt, barwiący czerwienią warstewki chmur nad Tatrami, informował o sporej wilgotności powietrza i harcach wiatrów na dużej wysokości. Sytuacja była interesująca, gdyż system frontowy rozciągający się od Skandynawii po Hiszpanię ślizgał się po granicy Karpat, a na zachód od lotniska widać już było gęstniejącą ławicę cirrusów. Wszystko wskazywało na to, że błękitne okienko nad górami Słowacji dość szybko przykryje welon gaszący termikę, ale sprzymierzeńcem pilotów w górach jest silny wiatr, toteż zdecydowano się na wyznaczenia krótkich,  konkurencji, przy rozpoczęciu startów z ziemi już o 10.30. Tym razem miał to być wyścigi po trasach ponad 200 km ściśle określonych punktami zwrotnymi. Jednak nasilenie wiatru do 100 km na godzinę skłoniło organizatorów do odwołania wyścigu w klasie szybowców klubowych, więc flotylla ponad 50 szybowców odpłynęła ze startu na swoje kotwicowiska.

1-OLA73042

Piloci, szybszych i cięższych maszyn, gorączkowo pracowali nad taktyką w tak złożonych warunkach. Lepiej lecieć nad Małą Fatrą, czy przez Wielką Fatrę? Tu trzeba nabrać wysokości w kominie lub rotorze, aby dolecieć tu. Choć pasma te były ułożone równolegle do kierunku wiatru, można się ślizgać w prądach zboczowych na poprzecznych grzebieniach głównych pasm. Była też szansa na znalezienie wznoszeń falowych. Obawy budziła lokalizacja punktu zwrotnego przy uroczym Orawskim Zamkiem po zawietrznej stronie Małej Fatry. I tak było. Tomek Chudoment, oraz kilku innych pilotów wnikliwie oceniali z parterowej wysokości stan lokalnych ozimin. Sebastian rozważał lot na żaglu przez Małą Fatrę i „macanie” fali w okolicy przełomu Wagu. Potem przeskok nad Krywaniem i Rozsutcem w kierunku punktu zwrotnego, oraz ku ścianom Tatr. Drugim wariantem , przy korzystnym rozwoju termiki, był lot wprost przez Wielką Fatrę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pogoda sama wyjaśniła sytuacje fundując  za Vtacznikiem wznoszenia falowe okazję do harców przedstartowych i dobre wyjście na trasę pod ładnym szlaczkiem cumulusów.Sebastian:Gdy znaleźliśmy się w powietrzu, wiatr już znacznie zesłabł, ale wiejąc wzdłuż Vtacznika sprawiał kłopoty. Trzeba było dość odważnie wlecieć nad Lehotki, mniejsze górki w północnej, zawietrznej, części Vtacznika, by skutecznie odbić się z doliny. Można też było polecieć jeszcze dalej z wiatrem nad kamieniołom Sklene,ale  bez powrotu do lotnisk. Wspaniały cumulus dawał  sporo szans na to, by szybciutko unieść się do podstawy. Jednak obawa przed kłopotami na stronie  zawietrznej odstraszała  skutecznie wielu pilotów i nie mogli się wznieść. Mnie się udało. Początkowo samotnie korzystałem z silnego komina nad szczytem. Szybownicy, którzy przylecieli tu wcześniej z Karolem dawno już oglądali świat znad chmur, a startujący później spływali doliną w trudnych warunkach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dołączyłem do kolegów na fali i strawiliśmy nieco czasu na fotografowanie szybowców. W tym czasie pogoda mocno się poprawiła. Powstały grube szlaki i można było polecieć w kierunku Wielkiej Fatry. Szlak prowadził dalej po horyzont, przez Vielki Chocz i Gubałówkę. Nasza trasa odskakiwała niestety na północ do Kubińskiej Holi. Należało teraz przeskoczyć błękitną dziurę, wrócić pod szlak i dalej w Tatry.Po raz trzeci podleciałem do tej samej szybowcowej autostrady na następnym boku i dalej od Rużomberoka leciałem znów pod równymi podstawami.Na dalszym etapie trudnym punkt trasy było wejście na Velką Lukę. Wiało dość mocno z zachodu ,więc musieliśmy ją przeskoczyć od zawietrznej. Początkowo planowałem ją oblecieć dolinką od południa,ale okazało się, że ładnie wyglądający cumulus zdryfował znad szczytu i pomógł mi przeskoczyć górę na wprost. Dalej było już bardzo z górki. Wzdłuż niższych zboczy małej Fatry, Klaka, nosiło co jakiś czas i można było szybko dotrzeć na metę zahaczając o Bojnicki zamek. Po naszym przylocie  niebo było jeszcze długo ozdobione cumulusami. W sumie szkoda, że wstępna prognoza wystraszyła organizatorów i nie wyznaczono nam dłuższej konkurencji.

GPS dolot

Ten śmiały manewr miedzy antenami na grzbiecie Wielkiej Luki zadecydował o wyniku. Marcin Mężyk zdołał przecisnąć się za Sebastianem, ale pozostałych pilotów sczesał ten grzebyk. Musieli potem mocno kombinować, aby pokonać ową ścianę pardubicką. Wynikiem 139 km/h Sebastian/ nie licząc lecącego za nim Marcina/  pokonał następnego pilota, aż o 20 km/h. Jednak ta prędkość zadziałała na jego szkodę.Krótki czas lotu bardzo obniżał współczynnik dnia. Za imponujące zwycięstwo dostał zaledwie 392 punkty. Gdyby leciał 3 godziny, uzyskałby 1000 punktów, a różnica prędkości dałaby zysk około 400 punktów w stosunku do pozostałych konkurentów. Jednak nawet ta  skromna premia pozwoliła mu na znaczące odrobienie strat z feralnej drugiej konkurencji i awans do ściślej czołówki. Tomasz K.

Komentarze

Dodano: 18.04.2016Przez: Piotr Kufel

coś pięknego:)
powodzenia w dalszych lotach:))

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com