Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Wreszcie na zachód

 

Zapowiadało się, że 8 konkurencja będzie ostatnią.

Zewsząd płynęły doniesienia o kataklizmach pogodowych a nad i za Odrą wisiały jakieś resztki frontów, które przy wysokich temperaturach i ich zróżnicowaniu w niezbyt odległej okolicy mogły w każdej chwili zawirować i podlewać glebę pod poplony. Jednak nawet embargo Wielkiego Sąsiada na jabłka i na wszystko co z zachodu nie powstrzymało przepływu powietrza i cały ten układ ruszył w ciągu nocy w stronę wschodzącego słońca i rosił zżółkłą trawę. Nie dało się zrobić zrobić prania, choć pokaźnie urosła górka przepoconych ubrań.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dość rześki wiatr poganiał chmurki, więc mimo deszczyku trzeba było się zabrać za pojenie spragnionej „Diany”, której w tym względzie nie dorówna nawet wielbłąd, bo  żłopie ona ponad 200 litrów. Wraz z pojawieniem się rąbka błękitu po zachodniej stronie lotniska widać już było ewidentnie, że tankowanie szybowca  i ścieranie deszczu z jego skrzydeł nie będzie zadaniem  Tantala, a warunki powinny być podobne do tych, które  zwykło się  spotykać w Lesznie. Podobnego zdania był metman Zbyszek Siwik, oraz task setter Jurek Mierkiewicz, toteż nim brudne chmury odsłoniły niebo nad Lesznem wyznaczyli dla wszystkich klas trasy zbliżone kształtem do bumerangu z jednym skrzydłem ku Z.Górze i drugim w w dół Odry. Po przejściu frontu było aż nadto chmurek w ciągle ciepłym, wilgotnym powietrzu, więc  piloci po starcie dostali zawrotu głowy z nadmiaru alternatyw. Wprawdzie Sebastian miał komfortową sytuację sytuację z powodu 300 punktów przewagi nad rywalami, ale cierń z Rayskali mocno uwierał.Tam w podobnej sytuacji podczas przedostatniego wyścigu, zaufał prognozom pogody, które ostrzegały przed bryzą mającą  wcześnie wygasić termikę w okolicach ostatniego punktu zwrotnego nad Zatoką Fińską. Bryzy nie było, a lecący później konkurenci mieli dużo lepsze warunki. Stracił całą przewagę, a piękny puchar przechodni mistrzostw nie wrócił pod Żar o raz trzeci.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W Lesznie nie wolno było popełnić podobnego błędu. Należało odlecieć całą trójką na tyle wcześnie, aby mieć margines na przetrwanie ewentualnego kryzysu w ciągle niepewnej pogodzie i bezpieczny powrót do domu. Jednak start powinien nastąpić w czasie zbliżonym do optymalnego, aby zminimalizować zakładane straty.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie posłuchali jednak podpowiedzi starego Dziadka, który sugerował  odlot na trasę z południowego krańca 10 kilometrowej linii startu. Od południowo -zachodniego krańca „dużego lasu” układały się koraliki drobnych cumulusów wiodące do lasów obok Sławy. Odlot ze środka linii dał im podparcie pod ładnym chmurkami na początku odcinka, lecz potem trzeba było  przeskoczyć duży obszar bez termiki i musieli dość długo windować się w niezbyt silnym kominie.  Gdyby skorzystali z mojej  podpowiedzi to do satysfakcji obronienia pozycji lidera, doszedłby prawdopodobnie honor zwycięstwa w wyścigu, bo różnice były niewielkie.

Przechwytywanie w trybie pełnoekranowym 2014-08-11 112520

Lot odbył się jak zwykle w towarzystwie licznych „wielbicieli”, którzy wolą lecieć  za szlakowym niż przecierać własne ścieżki. Karol i Łukasz w klasie 18- metrowej nie mieli zbyt dużej przewagi punktowej, toteż musieli przypilnować głównych rywali. Zdołali przechwyć najgroźniejszego , Coutts’a z Australii, ale to nie rodeo był łapać byczki na lasso i  przytroczyć do siodła. Wymsknął się im Cheetham, którego nie satysfakcjonowało 4-te miejsce w tabeli  i zaryzykował późne odejście. Tym razem opłaciło mu się to.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie było burz a warunki poprawiły się pod koniec dnia,

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

więc  korzystniejsze warunki mieli piloci odlatujący na trasę nieco później. Brytyjczyk wrócił w grono pretendentów do medalowego miejsca. Janusz Centka  i Witek Czarnik odlecieli zbyt wcześnie , ale mimo to uzyskali dobre wyniki i otwierali drugą dziesiątkę wyników w klasie otwartej. TK

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com