Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Srebrny finał

Chciałoby się powtórzyć za Ulim – It was  a drama !

10484783_777570665620360_7524669633584157741_n

Powyższymi słowami  Uli Schwenk podsumował swój lot podczas Grand Prix w Nowej Zelandii, gdy uratował się lądowaniem w rzece.Wczorajsza wtopa spowodowana nadmierną wiarą w prognozy meteorologiczne kosztowała Sebastiana  utratę pięknej przewagi punktowej wywalczonej z tak wielkim mozołem  w trzech zwycięskich wyścigach, oraz utratę pozycji lidera. Nie dało mu to spokojnego snu. Do odzyskania  pierwszej  pozycji potrzeba było zaledwie około 10 punktów, więc wystarczyłoby odskoczyć od konkurenta o 2  minuty na zadanym dystansie 373 km. Ale z drugiej strony trzeba było się liczyć z tym,że Jez Hood  z W.Brytanii wspierany przez brata Richarda łatwo mógłby odrobić te 50 punktów jakie dzieliło go od Sebastiana.Wiadomo,że będą atakować.Trzeba było ich pilnować, bo w takim zespole można było sobie pozwolić na ostrą jazdę i rozwałkownie konkurentów.

20140628_122018 (1)

W tym układzie prostą sprawę miał „Bercik” z Belgii. Należało wyczekać parę minut za odchodzącymi zgodnie rywalami a potem trzymać się ich jak rzep psiego ogona. Realizował ten plan konsekwentnie mając w towarzystwie sporą gromadę innych pilotów, którzy wybrali pasywną taktykę.  Sebastian jest typem bizona prącego ciągle do przodu i przyzwyczajony jest do tego, że zwykle pełni rolę lokomotywy, toteż ciągle szukał swojej szansy na samotny szybki rajd przed peletonem. Przyniosło mu to już tyle błyskotliwych zwycięstw. Bardzo aktywny był też dzisiaj Tomek Krok. Przy drugim punkcie zwrotnym spotkali się z grupą,która odleciała 20 minut wcześniej. Tu zaczęła się ładna jazda z wiatrem pod szlakiem który doprowadził całe towarzystwo nad Lahti. Tu powstała szansa „urwanie ogona”,  bo Sebastian metodą żeglarską wyhalsował na nawietrzną stronę jeziora, gdzie  było duże prawdopodobieństwo spotkania pięknego pasma wznoszeń pod rodzącym się szlakiem, a  peletonik  odpadł z wiatrem i zatrzymał się w kominie. Niestety. Samotny jeździec ma mniejszą penetrację niż chociażby para szybowców i Sebastian nie trafił na niewidoczną autostradę a nawet dużo stracił, bo lot w rozległym zwiększonym opadaniu równoległym do obecnego gdzieś w sąsiedztwie pasma wznoszeń zdusił go do 1000m. Obgryzłem pół stołu jak zobaczyłem na zacinającym się wiecznie pseudotrackerze , że bracia Hood mają nad moim dziecięciem aż 750 m przewagi. Posprzątane! Do mety zaledwie 130 km! Na szczęście musieli jeszcze dogonić go a on lepiej rozegrał dolot do punktu i już  na odcinku około 10 km  zniwelował stratę. Przed punktem  mignął na przeciwnym kursie Super Mario. Mario Kiessling, gwiazda zespołu niemieckiego, toczy homeryckie boje z Sebastianem od czasu mistrzostw juniorów w Szwarzwaldzie. Tam wygrał, ale potem Sebastian śnił mu się chyba po nocach, bo wielokrotnie zwijał mu sprzed nosa laury. W tych zawodach ten wspaniały pilot był największym przegranym. Od początku prześladował go pech i  osiągnął wynik bardzo odległy do swoich możliwości. Nawet w punkcie spotkania koło Lahti  też miał niewielka stratę, bo odmeldował się około 20 minut wcześniej.Jednak los w końcu uśmiechnął się do niego.Jakby dla rekompensaty parę kilometrów dalej Mario trafił najsilniejszy komin dnia, a potem szlak zafundował mu piękną jazdę pod wiatr i drogę do  zwycięstwa w konkurencji. Należało mu się to w pełni za te godziny udręki i lęku  jakie były jego udziałem w pierwszych dniach zmagań nad  lasami i wodą.        Niespodziewane niepowodzenia tego doskonałego pilota, a także utrata „murowanego” pierwszego miejsca w przypadku Sebastiana dowodzą jak wiele jest elementów, które mogą wpływać na wynik pilota. Nie oprę się przed  przypomnieniem komicznego zdarzenia z pierwszych światowych Grand Prix w Saint Aubane. Sebastian i Mario byli wówczas do siebie bardzo podobni i akurat jednakowo ubrani. Sebastian był zajęty myciem szybowca, a Mario stał przed hangarem i obserwował lotnisko. Mała Ola była przekonana, że podeszła z tyłu do ojca, więc ujęła Mario za palec mówiąc:-Tata… Tata… Przystojny młodzian myślał pewnie ,że go ktoś wrabia w ojcostwo, więc wyrwał ze strachem rękę wołając: – Kein Tata! Kein Tata!  Po punkcie zwrotnym ci, którzy odeszli za  liderami z parominutowym wyprzedzeniem mieli relaksową jazdę. Przejrzyste powietrze, chmury i  konkurs otwartych zaproszeń do „farbowanych” przez poprzedników wznoszeń, więc łatwo sięgnęli po premie które rozdało im późniejsze odejście. Tym razem z Święty Mikołaj nie był szczodry dla naszej reprezentacji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ekipa wraca tylko ze srebrnym medalem Sebastiana, a było tak blisko aby jego złota kolekcja  zwiększyła się o szesnasty krążek, a ogromy puchar przechodni po raz trzeci  ozdabiał wnętrze chaty w Międzybrodziu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mimo pewnego niedosytu jest to i tak ogromny sukces o który ucieszyłby ogromnie wszystkich tych co z dołu będą patrzeć ku podium ! Obawialiśmy się,że będzie gorzej  na nieznanej nam, a tak specyficznej arenie. Szczerze i serdecznie gratuluję  i współczuję  z powodu nowych pasemek siwych włosów i wszystkich przejść towarzyszących zawodom.

20140623_135606-001

Wracajcie szczęśliwie.

20140623_134906-001

Przy okazji doskonała i pouczająca konkluzja. Sebastian wygrał trzy spośród siedmiu konkurencji  a musiał ustąpić miejsca na  najwyższym stopniu podium pilotowi, który nie wygrał żadnego wyścigu.  Tomasz Kawa

 

 

 

 

Komentarze

Dodano: 05.07.2014Przez: Maciej Mącidym

Pechowa 13stka. 🙂 jak nie pierwsze miejsce w konkurencji to 13ste (no i jedno 9te). Ale i tak gratulacje za srebro! 😉

Dodano: 06.07.2014Przez: Henryk Doruch

# CN Pilot Country Glider Total
1. 21 Schmelzer Bert Belgium Discus 2a 5912
2. I Kawa Sebastian Poland Discus 5881
3. 232 Hood Jez Great Britain LS 8 5836

=prawie I-szy !!! GRATULACJE !

Dodano: 06.07.2014Przez: Stanislaw Blasiak

Sebastianie i Tomku,
mimo pecha Sebastiana w jednej konkurencji srebrny wynik końcowy jest znakomity.
Serdeczne gratulacje!

Dodano: 07.07.2014Przez: sebkaw

Staszku ! To nie pech a błędna informacja meteorologiczna. Tomasz

Dodano: 07.07.2014Przez: Henryk Doruch

-czyzby juz sie zaczela wojna meteorologiczna?

Dodano: 07.07.2014Przez: Bogdan Stępień

Gratulację Sebastian. Dla mnie i tak jesteś mistrzem! Gratulacje dla reszty załogi. Tez pokazali lwi pazur…szkoda tylko , ze polskie media znowu niczego nie zauważyły…

Dodano: 07.07.2014Przez: Tomasz Kania

Gratulacje składają bielscy strażacy

Dodano: 07.07.2014Przez: sebkaw

Nie ma się co dziwić, że żurnaliści zajęci. Przecież nasza reprezentacja piłkarska
toczy boje w rozgrywkach finałowych w Brazylii ! Tomasz

Dodano: 07.07.2014Przez: sebkaw

No tak… Na Was zawsze można liczyć ! Tomasz

Dodano: 07.07.2014Przez: Maciej Karczmarski

Gratulacje dla Sebastiana za srebrny medal oraz podziękowanie dla Tomasza i Sebastiana za jak zawsze świetny felieton okraszony pięknymi zdięcami.

Dodano: 07.07.2014Przez: Grzesiek Leśny

Gratulacje! Było bardzo ciekawie! A srebrny medal to dowód, że złoty to wcale nie jest „normalka”, mimo że do tego nas przyzwyczaiłeś 😉 Dziękuję za Wasze relacje – to prawdziwa rewelacja! Książkę z tego można wydać! Przy okazji się dowiedziałem, że wakacje pod namiotem w Finlandii to chyba kiepski pomysł…
Dziękuję za emocje i pozdrawiam Ciebie, Anię i coraz doroślejsze córy
no i oczywiście Twojego Tatę.
Grzesiek

Dodano: 07.07.2014Przez: sebkaw

Serdecznie dziękujemy.W Finlandii na ogół dopiero w lipcu można się zanurzyć w wodzie, ale latem często tam sadowi się wyż z ładną pogodą i namiot wystarcza. Pobyt w Finlandii jest dość kosztowny. Tomasz

Dodano: 08.07.2014Przez: Henryk Doruch

-dla nas kosztowny,
a dla Rosjan niezbyt=odjedza to w zlowionych rybach i nawet drewno kominkowe wioza do domu!

-tylko problem z dziecmi=nie chca wracac do russkiego balaganu…

Dodano: 10.07.2014Przez: Przemek Janusz

Dziękuję za wspaniałe zdjęcia i relację. Gratuluję srebra!! Życzę dalszych licznych sukcesów.
„Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś.”
Johann Wolfgang Goethe

Przemo

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com