Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Trudne decyzje.

W Grand Prix sprawa jest prosta. Odliczanie i – GO !

Natomiast w zawodach klasycznych samemu trzeba wybrać optymalny moment startu, lub podczepić się do odpowiedniego konkurenta. Pogoda w tym rejonie ma jednak dla nas ciągle wiele tajemnic.

Raj ola i marta

Niby lato a sypie śnieg. Niby wyż a piętrzą się wysokie  chmury i rozlewają w wielkie ławice polewając przy tym okolicę jakby konieczne było ciągłe uzupełnianie wody w jeziorach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Długi dzień pozwala  na loty i rekreację w lasach w których grzyby można zbierać jeżdżąc rowerem, lub samochodem, ale z kolei obiad trzeba jeść w  zimowych kurtkach. Wczoraj wreszcie ociepliło się na tyle, że około południa na ekranach webcam pojawili się ludzie w koszulach. Nasi zawodnicy mieli sporo dylematów. Wszyscy lecieli po zbliżonych trasach, tym razem wyznaczonych puntami zwrotnymi. Pierwszy punkt zwrotny był jeszcze zakryty  chmurami warstwowymi zalegającymi nad zachodnia częścią obszaru a  w rejonie wielkich jezior we wschodnie części trasy już rosły chmury burzowe nabrzmiałe dużą ilością wody – a z takimi to ciągle gra w ruletkę.

20140628_122018

Sebastian z Pawłem i Tomkiem nie wybiegli przed szereg, ale też nie zwlekali zbyt długo i odeszli po godzinie w której niegdyś otwierano sklepy z alkoholem. To była dobra decyzja bo spotykali już zdecydowanie lepsze noszenia niż Janusz, który odmeldował  się trochę wcześniej. Miło było patrzeć jak krzyżyk oznaczający szybowiec Sebastiana przesuwa się nad lasami z prędkościami przekraczającymi czasem 200 km/h ,albo po zacięciu się systemu wykonuje potężny skok na mapie. Swoją drogą, to jak na kraj w którym powstaje NOKIA  organizatorzy nie wykazali się zbytnią inwencją. Obrazowanie lotów jest tam gdzie miejsce dla papierosów.

20140628_141249 (1)

Trzeci odcinek był wolniejszy bo w poprzek wiatru, ale skraj rozlanych deszczowych chmur dawał  podparcie  i dopiero przed Lahti wodnicy zadbali o zmycie much ze skrzydeł. Na szczęście miasto skoczni narciarskich i punkt zwrotny znalazły się akurat w nasłonecznionej szczelinie i na środku ogromnej chmury o średnicy 10 km dało się wyczesać ratunkowy komin.

20140628_122635

Potem dłuższe  przeskoki i szukanie wznoszeń pod rozległymi  podstawami i omijanie pryszniców. W jednym miejscu Sebastian wykonał nawet szybki skok w bok, ale opłaciło się,  bo wygodna  winda  z szybkością 2 m/sek wyniosła go na wysokość 1700 m a z tego miejsca było już widać autostradę do  Helsinek i sklepy w Lappi, do których  towarzystwo lotnicze jeździ na zakupy. Sebastian był w tym locie „szybszy od ekspresu”. Zakładano bowiem, że maksymalna do osiągnięcia średnia prędkość przelotu nie przekroczy 115 km/h. Tymczasem on dystans 348 km pokonał w niespełna 3 godziny a dopiero taki czas lotu daje zwycięzcy 1000pkt. Sebastian był zbyt szybki i dlatego jego wynik wyceniono na 983 punkty. Drugie zwycięstwo w konkurencji ubrało Sebastiana w żółty kaftanik, a jego partnerzy, Tomek i Paweł, też są dobrze ulokowani. Pięknie  poleciała też para naszych pilotów w klasie club zajmując 5 i 6 miejsce. Janusz z Mikołajem,  latający na dwumiejscowym Arcusie, odeszli zbyt wcześnie, bo lecącym za nimi konkurentom lepiej się wiodło.Dziś ,w niedzielę, obfite polewanie lasów uniemożliwiło  latanie.    Tomasz

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com