Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Od Bałtyku do Bałtyku.

Do tego rano śnieg, po południu śnieg.

Korzystając z okienka pomiędzy frontami rzucamy się na trasę. Rano niezbyt miło było przygotowywać szybowce, bo temperatura spadła do 4 stopni i padała śnieżna krupa.

20140617_095323

Choć wiele szybowców stało na starcie już od 10, to do 12 nie było chętnych do wzbicia się w powietrze. Tym bardziej, że trasa AAT miała trwać tylko 3 godziny, a dzień jest tutaj długi. Słońce zachodzi około 22:30 i przy tak chwiejnej masie arktycznego powietrza o tej porze zwykle sa jeszcze cumulusy. My wystartowaliśmy dość szybko po ostatniej burzy śnieżnej i beż dłuższego wyczekiwania polecieliśmy na trase.  Początkowo regularne szlaki pozwalały piąć się pod wiatr, który przekraczał 50km/h, ale bliżej Bałtyku, na północnym zachodzie, trasy szlaki się zmieniły w chłodną bryzę i przestało nosić.

20140617_133624

 Trzeba było zawrócić. I tu dość szybko dolecieliśmy do strefy opadu śniegu, który równa zasłoną odcinał wschód od zachodu. Ponieważ drugi obszar zadania dochodził do samego brzegu Bałtyku niedaleko Helsinek, postanowiłem odbić bardziej na południe i tam podlecieć. Niesamowite wrażenie. Ilość wody, małych zatoczek i jezior napełnia lękiem, bo tu na prawdę nie ma tu gdzie lądować.

20140617_161539 20140617_161745

 Gdy jeszcze się pomyśli o silnym wietrze w stronę zimnej wody… Brrrr. Lepiej zawracać.

20140617_134055

20140617_162008 20140617_162015

Wracałem początkowo w dobrej pogodzie poza strefa opadów, ale zachęcony relacjami kolegów z klasy klub, którzy musieli już w tej śnieżnej aurze latać w okolicy lotniska wleciałem pod podstawę w opadzie. Tutaj jeszcze niestety nie dawała noszeń. Uciekłem znów na zachód i po podreparowaniu wysokości uderzyłem znów w mgliste powietrze z wiszacym ze stratusa śniegiem.  I faktycznie, zaskakująco dobrze nosiło. Po drodze można było spotkac podobne noszenia jak pod cumulusami na słońcu, tylko nie było już szlaków. Dopiero potem, gdy udało sie juz minąć lotnisko na północ, pod niemal pełnym pokryciem i w mglistym od chłodu powietrzu pojawiały sie ciemniejsze ślady w pokrywie chmur znaczace szlaki. Jeszcze później fala połamała pokrywę chmur w nieregularne soczewki, pod którymi , dzięki dochodzącemu w ten sposób słońcu, zaczęły sie pojawiać nowę pączki cumulusów.

Na końcówce trasy miałem okazję polecieć chwilę razem z nowym szybowcem dwuosobowym od Schleichera, ASG 32 i trzeba powiedzieć, że od Discusa jest z pewnością lepszy. Tylko załodze dzisiaj sie nie spieszyło po trasie. Ale na końcu zrobili mi kilka zdjęć.

Nie obyło sie  też bez przygód. Latanie w temperaturze -3 do -5 skończyło sie zablokowanym zaworem wody Pawła i ogromnym soplem lodu pod skrzydłem u Tomka Kroka.

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com