Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Jak stałem się terrorystą.

Nudne oczekiwanie w porcie może dać wiele emocji.

OLYMPUS OM-D M1

Eee… Wybuchnie czy nie?

Praktyka lotów na dużych wysokościach wykazuje konieczność posiadania ratunkowej instalacji tlenowej, bo nawet zdublowane systemy zawodzą. Szczęśliwie Bogdan Dorożko użyczył nam takie urządzenie.Trzeba je był tylko dostarczyć w Himalaje. Sebastian odlatywał wcześniej objuczony jak muł, więc to zadanie spadło na mnie. Zdawałem sobie sprawę, że taka butla z reduktorem wygląda na monitorku jak zgrabna ozdoba choinkowa, toteż na Okęciu udałem się od razu do pomieszczenia nr 293. Sympatyczny funkcjonariusz sprawdził bagaż, doradził otwarcie zaworu i po naklejeniu stosownych oznakowań  puścił walizę w długi rejs. Przy przepakowywaniu ładunku tranzytowego , zwłaszcza tam gdzie słońce rozleniwia, na ogół nie spotyka się nadgorliwych pracowników. Toteż zdziwiłem się, gdy panienka sprawdzająca przed odlotem karty pokładowe odskoczyła ode mnie jak od kosmity, a chwilę później funkcjonariusz portowy, w towarzystwie halabardnika, milcząco i stanowczo zaprosił mnie do spaceru przez długie korytarze terminalu do pomieszczeń policji.Domyśliłem się ,że chodzi o butlę. Na posterunku oczywiście nikogo nie było a próby ściągnięcia kogokolwiek kończyły się niepowodzeniem. Przysłali wreszcie jakiegoś głupawego mizeraka, który mógłby służyć za model anoreksji. Widocznie była w tym jakaś polityka kadrowa i oszacowannie ewentualnych strat. Starałem się wytłumaczyć ,że butla jest pusta i była sprawdzana, ale oczywiście nikt nie chciał rozmawiać z zamachowcem. Walizka leżała na lawecie ciężarówki błyskającej światłami jak wóz strażacki na pokazach, więc prowadzacy akcję kazał ją wnieść do pomieszczenia w którym zebrał się już spory tłumek gapiów a do sąsiedniego boksu wchodzili ludzie gromadzeni do autobusu lotniskowego. Zadziwiająca logika brak profesjonalizmu.Kierowca walizę wniósł ,ale się zbuntował, gdy trzymający się na uboczu sierżant kazał mu ją ją otworzyć. Mnie trzymano na dystans, bo przecież mógłbym zadziałać desperacko. Antyterrorysta z łaski niebios, ani nikt inny, nie chciał zbliżyć się do Enola Guy, toteż w końcu pozwolono mi sięgnąć po urządzenie. Pokazałem, że zawór jest otwarty,manometr na zero. Wysysałem zawartość, aby udowodnić,że nie ma tam żadnej toksyny, więc szef akcji odważył się wziąć przedmiot w łapki. Pokręcił bezmyślnie zaworem i orzekł, że faktycznie butla jest pusta, ale nie wyda takiego oświadczenia, a decyzję o zabraniu jej na pokład musi podjąć przedstawiciel portu, lub załoga samolotu. Przepychanki nad pustą butlą gromadziły coraz to nowych zwierzchników, a samolot stał. Znalazł się wreszcie kulturalny i mądry człowiek, który zapytał kto poniesie odpowiedzialność finansową jeśli sprawa zostanie oddana do sądu, Zaproponował im napisanie wspólnego protokołu. Moja waliza odjechała z paradą w asyście wozu policyjnego. Ja specjalnym autobusem okrążyłem całe lotnisko a na pokładzie byłem witany przez cała załogę i pasażerów zdumionych koniecznością oczekiwania na VIP-a.

Psy 2

Psy 2

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com