Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Z pampy na jasełka.

Samoloty latające przez Atlantyk nie wożą pustych foteli,

toteż większość z nas mogła odlecieć dopiero w dwa dni po zakończeniu mistrzostw. Pozwoliło to nam skorzystać z zaproszenia ambasadora Jacka Bazańskiego na spotkanie z zespołem naszego przedstawicielstwa w Buenos Aires.

Pogwarki z niezwykle sympatycznymi i życzliwymi ludźmi, którym wiele zawdzięczamy, oraz poczęstunek w oazie zieleni i pięknej architektury, były miłym zakończeniem pobytu naszej ekipy w Argentynie – patrz:http://buenosaires.msz.gov.pl Przy  okazji przekonaliśmy się, że praca w  ambasadzie to nie tylko rauty. W czasie tego przedpołudnia przyjęto troje obrabowanych z dokumentów i pieniędzy rodaków, oraz nadeszła informacja z sądu, iż aresztowano amatora łatwego zarobku z ładunkiem 6 kg narkotyków. Rekordzista. Zwykle jest to 2-3 kg.Dla dopełnienia dnia Iwonna Czechowicz i Mariola Kaliska zabrały nas na wycieczkę po metropolii odkrytym autobusem. Mocne wrażenie. Zachwycają piękne parki z mnóstwem rzeźb i pomników. Imponuje rozmach w planowaniu urbanistycznym miasta. To tu uzdolnieni wizjonerzy wytyczyli przed laty najszerszą aleję świata. Pięknych i okazałych budynków secesyjnych zazdrościć może większość stolic świata, a akcenty współczesnej architektury monumentalnej także robią duże i dobre wrażenie.

W kontraście z tym stoi stara dzielnica portowa wokół stadionu na którym brylował Maradona, lecz także i ona ma swój urok. Założona przez emigrantów włoskich ma coś z nastroju Neapolu- urocze choć nadgryzione zębem czasu kamieniczki, oraz budy z desek i falistej blachy, z których wiele jest bajecznie kolorowych, gdyż malowano je resztkami farb okrętowych zdobywanych od marynarzy. Potężna bryła stadionu jest żółto- niebieska z tego powodu, iż ze względu na brak zgody odnośnie doboru barw ustalono, iż obiekt zostanie pomalowany kolorami bandery statku, który pierwszy pojawi się w porcie. Przypłynęli akurat Szwedzi. W pobliżu stadionu mieści się uliczka, gdzie można wykupić lekcję tango/ i nie tylko/, oraz nabyć regionalne pamiątki. Michał próbował zarobić na pozowaniu do wspólnej fotografii, ale nawet japońskie turystki nie były rozrzutne. Miejsc zakazanych nie odwiedzaliśmy, a ekipa telewizyjna nagrywająca wywiady dla TV Polonia nerwowo przebierała nogami z obawy o utratę sprzętu,choć materiał nagrywano w centrum miasta obok ogródka popularnej kawiarni. Miasto i kraj kontrastów. W kolejnym dniu niestrudzona Iwonna, wywiozła nas do miasta Tigra, na uroczą wycieczkę wśród wysp La Plata , która u ujścia ma szerokość morza.

Hiszpania przywitała nas słońcem  a tylko na górach widać było łaty sniegu i gdzieniegdzie były lekko przypudrowane pola. Dziwiła więc informacja sprzed paru godzin, że opady białego puchu paralizowały tu komunikację a w karambolu ponad 80 sammochodów zginęł 9 osób. Jednak nawet z wysokości  paru tysięcy metrów widać, iz kraj ten zwolnił obroty. Po gęstej sieci pięknych dróga nie wiją się już  kolorowe węże  a widoczne są tylko pojedyncze samochody. Fakt, że to nie sezon turystyczny, ale jeszcze nie tak dawno było tu  inaczej.Długotrwały bezruch podczas lotu samolotem bardzo nuży, toteż gdy okazało się, że w wiedeńskim hotelu nie ma internetu, z ochotą ruszyliśmy w miasto na poszukiwanie miejsca, gdzie byłaby możliwość uruchomienia czarodziejskiej skrzyneczki. Rychło odkryliśmy, że wieczorem Wiedeń nie rozbrzmiewa już walcem i gwarem ulic a wysiłek huzarów Sobieskiego poszedł na marne. Mimo stosunkowo wczesnej pory życie widoczne było tylko w lokalach, które sprawiłby wiele radości gorliwym agentom san-epidu i socjologom, gdzie Turcy, albo reprezentanci innych ościennych nacji, różnymi sposobami radzili sobie z frustracją i samotnością na obczyźnie. Gdy wchodziliśmy do takich lokali reakcje były zaskakujące. Momentalnie cichł gwar i wszystkie oczy uważnie śledziły każdy nasz krok w drodze od drzwi do kontuaru. Dopiero po kolejnym wejściu uzmysłowiłem sobie przyczynę. Miałem na sobie jeszcze jasne spodnie i buty, do tego czarna kurtka i skórzany argentyński kapelusz. Ogorzała twarz ozdobiona była pamiątka po zmaganiach z falami Atlantyku w postaci otartego czoła i rozbitej wargi , a na dodatek smagły Sebastian w czapce inkaskiej z duża torbą na ramieniu. Budowało to obraz  Ojca Chrzestnego w towarzystwie księgowego a publika, widocznie zwyczajna mocnych rozrywek, w napięciu oczekiwała na rozwój akcji. Obyło się jednak bez scen filmowych.

W Polsce wreszcie spotkanie z przyzwoitym śniegiem,

 

w domu nadal pięknie pachnąca choinka,a w szkole jasełka.

 

 

 

 

 

Patrząc na wzruszające popisy maluchów i słuchając pięknych kolęd, nie mogłem się oprzeć refleksji jak wiele stracili ci których zły los wygonił w obce środowisko, a zwłaszcza ci którym zabrano wszystko a na dodatek odmówiono im prawa powrotu do swoich po zesłaniu na Sybir i latach wojennej tułaczki.To znów budzi bunt i pogardę dla  sprawców a współczucie wobec pokrzywdzonych.  Cieszmy się więc tym, że mimo różnych niedostatków i waśni jesteśmy w miejscu, gdzie nawet kamienie mówią językiem ojców a tym którzy dorastają życzmy, aby nikt nigdy nie musiał już wędrować za chlebem i nikogo nie wypędzono poza rodzinne progi.

Tomasz Kawa

Komentarze

Dodano: 29.01.2013Przez: Henio Kozlowski

Piekne, serdeczne slowa, bardzo ci dziekuje. Pozdrawiam Henio

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com