Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Szczęście w nieszczęściu

Poranne podejście do szybowca zawsze odbywa się z dreszczykiem niepokoju.

Nigdy nie ma się pewności, czy nie wyskoczy jakaś  robota, która wyciska poty z pośpiechu i zdenerwowania. Na szczęście koło główne po wymianie dętki trzyma dobrze, więc wczoraj miałem tylko kolejną rutynową już naprawę przebitego na kolcach kółka podtrzymującego skrzydło. Petr Krejcirik nie ma już takich problemów, gdyż stracił koło główne. Startował  z użyciem  silnika  szybowca. W bardzo wysokich temperaturach sprawność tych napędów jest niewielka, toteż nie zauważył, że powodem powolnego rozpędzania się są  nie domknięte hamulce aerodynamiczne. Gdy wreszcie oderwał się od asfaltowego pasa, hamulce wyssało zupełnie i rozpędzony szybowiec nie zdołał wyhamować po opadnięciu na płytę, która kończy się gwałtownym uskokiem z nasypu i wertepami. Po przylotach szybowce toczą się  do samego końca a tam specjalna ekipa, w której wiedzie prym walczący z nadwagą przedstawiciel FAA  / tutejszy ULC/, sprawnie przechwytuje je w biegu i przepycha na drogę kołowania.  Znamienne i sympatyczne jest to, że mimo obecności około stu szybowców , samolotów holujących, setek  samochodów, na lotnisku odbywa się w miarę normalnie ruch komunikacyjny. Wczoraj musiałem stać u progu pasa by przepuścić startujący samolot,  a na drodze kołowania cierpliwie toczył się za holowaną  przeze mnie Dianą dwusilnikowy jet. Ruch na pasie i drodze kołowania jest  regulowany przez wieżę i wyposażonych w radiostacje ludzi , którzy siedzą w wózkach elektrycznych na poszczególnych węzłach i dyrygują ruchem naziemnym. Przed rozpoczęciem startów  wszystkie szybowce, oczekujące po obu stronach pasów, wtacza się równocześnie na asfalt i tylko wtedy jest ono zamknięte. Pośpiech, walka z kurzem , upał,  powodują zdenerwowanie i dekoncentrację ,  toteż dziś podczas startów  rozległo się rozpaczliwe wołanie:

-STOP …STOP… STOP THE  ENGINE !!!    Zespół zajęty pośpiesznym zdejmowaniem  pokrowców ze skrzydeł i odkurzaniu ich zapomniał o usunięciu pokrowców z usterzenia.

Dzisiejsza pogoda była typowa dla Teksasu i znakomita. Poranna pokrywa stratocumulusa dawała przyjemną ochronę przed palącym słońcem a gdy on popękał chmury podniosły się i fundowały do zachodu słońca znakomite warunki. Wiktor Koźlik  wykorzystał dziś rewelacyjne wznoszenie 7 m/sek. które wyniosło go prawie do 3000 m i pozwoliło na wykonanie bardzo szybkiego , 150 kilometrowego, dolotu wzdłuż ciągu podtrzymujących chmur. Nasi piloci klasy 15- metrowej mieli dziś dobrą sytuację.Wyznaczono im trasę w postaci wieloboku wokół lotniska o długości 618km. Sebastian i Tomek mieli  dobrą sytuację, gdyż startowali dość wcześnie w swojej grupie , więc  nim otwarto dla nich start lotny mogli spokojnie sprawdzić, czy rzeczywiste warunki są zgodne z prognozami , oraz wyliczeniami zaprzyjaźnionego z Sebastianem Estończyka Elmera.  Dobre warunki z licznymi cumulusami zachęcały do odlotu, toteż bez oporów, tak charakterystycznych w warunkach termiki bezchmurnej, towarzystwo grupkami startowało do wyścigu. Sebastian  już w początkowej części trasy, dogonił wschodzącą gwiazdą czeskiego szybownictwa, młodszego Krejcirik’a, który z Netusilovą odmeldował się 7 minut wcześniej. W szybkim tempie przeganiał kolejne grupki szybowców.  Wszystko wskazywało na to, że Sebastian  leci po kolejne zwycięstwo i przekroczy średnią prędkość 100 mil/ godzinę, bo nim doleciał  do najlepszych warunków w drugiej połowie trasy, gdzie formowały się szlaki chmur z  częstymi wznoszeniami  powyżej 4 m/sek. miał już  prędkość  bliską tej wartości. Właśnie wtedy dotarła do pilotów klasy  15- metrowej informacja o przerwaniu konkurencji. Powodem było zderzenie się w powietrzu dwu , wyposażonych we FLARM, szybowców. Uczestniczący w kolizji Francuz Bouderlique zdołał wrócić na lotnisko.  Natomiast szybowiec Austriaka Hartmana stracił ogon i  wykonywał  bardzo szybkie i ciasne pętle zewnętrzne.  Pilot został  wyrzucony  siłą odśrodkową z kabiny i opadł szczęśliwie na spadochronie między  drzewa  i kolczaste krzewy rozległego buszu.

Piloci 18-tek zdołali doczekać się na odlot  zagrażającej im pary Brytyjczyków. Mirek Matkowski  zgodził się na rolę „pluskwy Mi6” , toteż  korzystając z jego informacji  dość szybko zdołali ich dopędzić i przegonić. Zwycięstwo w konkurencji dało  Łukaszowi Wójcikowi awans na drugie miejsce  i umocniło Zbyszka Nieradkę na pierwszej pozycji. Sebastian nadal będzie bronił dziś pozycji lidera. Trzymajcie kciuki !  Tomasz

Komentarze

Dodano: 18.08.2012Przez: Maciek R.

Oczywiście trzymamy kciuki za całą ekipę!

Dodano: 18.08.2012Przez: falcon

dzięki za kolejną relację 🙂

Dodano: 18.08.2012Przez: Mirekk

Trzymamy, trzymamy, aż gnaty trzeszczą 🙂

Dodano: 19.08.2012Przez: Anna Piascik

Gratulacje dla Polskich Mistrzow!!!
Wspaniale wywalczone zwyciestwa i pozycje, a takze godna podziwu wspolpraca w zespole.

Pozdrowionka i oby tak dalej!!!

anna

Dodano: 19.08.2012Przez: Mieszko

Brzesko z Wami, Międzybrodzianami. Sweden included.

Dodano: 19.08.2012Przez: Mieszko

Brzesko z Wami, Międzybrodzianami. Sweden included…

Dodano: 19.08.2012Przez: Mieszko

Brzesko z Wami, Międzybrodzianami. Sweden included… Kabanos!

Dodano: 19.08.2012Przez: Krzysztof T.

Serdeczne gratulacje!!!
Strasznie się bałem, że jakiś przypadek zrobi coś złego, ale nie. Czapka z głowy!

Krzysztof (ostatnie dni urlopu na Żarze)

Dodano: 19.08.2012Przez: Mirosław Rubiszewski

Serdeczne gratulacje! Śledzę na bieżąco zmagania. W TVN24 już otrąbili Wasze sukcesy.

Mirosław Rubiszewski

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com