Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Kaukaz jest mój

Wczorajszy dzień przyniósł kolejne doświadczenia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W ubiegłym roku przez cały okres mego jesiennego latania w Kaukazie przeważały wiatry południowe. Wiejąc poprzecznie do łańcucha  gór  generowały wznoszenia falowe przekraczające 10 m/sek i bardzo długie pasma fal sprzyjających dalekim przelotom. Jednak aby dostać się do nich i podczas powrotów na lotnisko trzeba było się zwykle przebijać przez przyziemną warstwę chmur deszczowych.Podczas obecnej wyprawy każdy dzień był inny. Wczoraj wiało z północy. Nie osłaniały nas góry, więc nawet przy ziemi czuło się jego potęgę, toteż stadka wróbli płoszonych podczas marszu przez lotnisko wolały uciekać na piechotę. Według wyliczeń Elmera wiatr od Syberii przyniósł rekordową pogodę, lecz latanie na małej wysokości w silnej turbulencji, w opadach śniegu przy niemal pełnym pokryciu gęstymi chmurami, było początkowo prawdziwym wyzwaniem.

PA170206

Długo trzymaliśmy się w zasięgu lotniska, zanim warstwa chmur zaczęło przeświecać i można się było wyskoczyć nad skrzącą się ławicę.

DSC03489

Pagórki w okolicy lotniska są malutkie w porównaniu do Kaukazu, ale fale inwersyjne rozbujały się mocno. Tak wysoko w tym miejscu jeszcze nie latali. Przydała się ta wysokość, bo mnie i Siergiejowi Umka przypadł szkolno- treningowy „Astir”, a trzeba było jeszcze przelecieć ponad 80-90 km nad chmurami kryjącymi płaskowyż, by dolecieć do fal za Elbrusem ulokowanych tym razem po jego południowej stronie  przy granicy z Gruzją .
Lot w góry z wiatrem pchającym chmury na zbocza wymagał planu awaryjnego, toteż zdecydowałem się na przeskok, gdy strona wschodnia zaczęła się wyłaniać spod białej pierzyny.

DSC03542

Załoga wyczynowego „Arcusa” nie zaryzykowała i została nad przedgórzem. Przed głównym łańcuchem wyszukałem obszar falowy, który dał wysokość wystarczającą

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

na swobodne dotarcie do głównego pola falowego za Elbrusem

PA1701621

PA170163

z chmurą w kształcie UFO, która porwała nas w górę jak prawdziwy statek kosmitów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tam i w kilku innych miejscach można było się dzisiaj wdrapać na wysokość około 15000 m,

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

albo śmigać wzdłuż gór z ogromnymi prędkościami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie mogliśmy tego sprawdzić, bo nie mieliśmy odpowiedniej aparatury tlenowej, więc tylko została zabawa na granicy stratosfery. Na powrót z ELbrusa pod wiatr do Kisłowodska, aby wrócić nad lotnisko i przebić się przez warstwę niższych chmur,„Astir”potrzebował aż 6000 m wysokości. Mieliśmy jej w nadmiarze.
Dziś to był ten dzień. Można było zrobić rekord. Kaukaz jest mój.

 

Komentarze

Dodano: 18.10.2017Przez: Śląska..

Bardzo dobrze..czasami ryzyko się opłaca!

Dodano: 18.10.2017Przez: Śląska..

A za chwilę wyskoczy komentarz sebkakawa..Tomasz!..heh

Dodano: 18.10.2017Przez: Henryk Doruch

UFF !!!

Dodano: 19.10.2017Przez: Henryk Doruch

https://www.youtube.com/watch?v=gBB33Vkbsjw

-obrazki z wystawy…

Dodano: 23.10.2017Przez: Tomek des Yvelines

Czyta to sie jak science-fiction ! Podziwiam i kontynuacji zycze
Pozdro.
Tomek

Dodano: 24.10.2017Przez: Robert

Na jakiej wysokości musieliście odpuścić i jakie jeszcze były wtedy noszenia?
Czy będzie próba bicia rekordu wysokości właśnie na Kaukazie?

Dodano: 24.10.2017Przez: sebkaw

Ze względu na brak odpowiedniego wyposażenia trzeba było zakończyć lot na 10000 m przy noszeniu 2m/s. Granica tropopauzy często oznacza gwałtowny uskok wiatru – wiatr słabnie, ale tego dnia na drugiej fali prognozowano silniejszy wiatr i noszenie do 17 000m. Ze względu, że do tych prób nie mogę wywieźć sprzętu z Polski ( wojsko ) Dima musi to sam zorganizować. Dla jednej osoby aparatura już była złożona. Więc jak zdrowie dopisze to może.

SK

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com