Gallery
dsc_9042

W pełnym słońcu

[fb_button]

Marzyliśmy o słońcu. Grzeje. Marek załatwił.

W niedzielę rozbudowywał się pogodny wyż, dlatego już poprzedniego dnia było wiadomo, że pilot nie może zapomnieć o zabraniu dużej butli wody pitnej do kabiny szybowca i wyścig będzie trudny.

1-IMG_4748

Południowy zefirek rozwiewał nadzieje na przyzwoite noszenia, a pilot rozeznający warunki długo pętał się na parterowych wysokościach.Wyznaczenie górnej granicy startu na wysokości 1500 m przyjęliśmy więc śmiechem. Krótki, 177 kilometrowy wyścig, zaczynał się znów w kierunków zbiorników osadowych kopalni miedzi.

1-20170528_134644

Mizerne wznoszenia sięgały ledwo 800 m wysokości nad terenem. Na pierwszym odcinku w kłopotliwej sytuacji znalazł się Sebastian z Adamem Czeladzkim, bo towarzysząca im grupka pilotów zatrzymała się w jakimś kominie, a oni spadli do wysokości pozwalającej na wypatrywanie zajęcy wśród zbóż.

1-roik

Wygrzebali się jednak i gdy dotarli do „uszlachetnionych” przez kopalnie terenów Sebastian wyszukał windę, która pozwoliła im na szybki powrót do czołówki. Stąd skok nad Górę koło Leszna, gdzie bractwo zawirowało w kominie dolotowym. Trzeba było wykonać jeszcze kilka kółek dla uzyskania wysokości gwarantującej pewny dolot do mety, ale wznoszenie słabło pod inwersją. Sebastian w krytycznym momencie na początku wyścigu musiał wypuścić trochę wody balastowej, więc gdyby pozostał w tym  roju to szybowce będące niżej wzniosłyby się do jego wysokości, a potem przegoniły na pełnych balastu, więc szybszych, szybowcach.

1-IMG_4749

Liczył na to, że po drodze trafi jeszcze na dobry komin w którym nabierze wysokości pozwalającej na przyśpieszenie finiszu. Tym razem los nie był łaskawy. Nie przydzielił mu premii za przebojowość, toteż na końcówce lotu ślizgowego przegonił go Hermann Leucker z Niemiec.

1-IMG_4770

Jednak drugie miejsce to dobra lokata. Sebek zyskał 8 punktów i umocnił się na pozycji lidera.W trzecim dniu zawodów warkoczyk burz związanych z obszarem konwergencji rozciągnął się pasem od Sudetów do jeziora ze Świtezianką.

DEszcz

Przed południem trochę polało spragnioną wody wrocławską ziemie. My mamy jej nadmiar w Beskidach. Ponieważ opad wystudził ziemię i długo nie powstawały prądy termiczne, zamierzano poza konkursem rozegrać krótkie wyścigi parami w lotach ślizgowych nad lotniskiem, tak jak to odbywało się podczas Igrzysk Lotniczych w Dubaju. Jednak silne słoneczko intensywnie podgrzewało wilgotną ziemi i po pojawiły się upragnione chmury. Budowały się imponująco. Gdyby nieco wcześnie zdecydowano się na poderwanie białej floty, z pewnością udałoby się rozegrać emocjonujący wyścig. Jednak burze rozwijały się szybko i niewielka zwłoka organizacyjna sprawiła, że piloci nie mieli szans na przebicie deszczowej ściany jaką natura odrodziła skrajny punkt zwrotny trasy. Mimo to manewry były efektowne i dostarczyły sporo dramatycznych wrażeń.

1-IMG_4819

Wyścigi parami. Dziś w przegrzanym powietrzu długo nie budziła się termika, a nad Odrę wtaczał się kolejny walec burz, który miał dotrzeć nad Wrocław tuż po południu. Nie było więc szans na rozegranie kolejnej konkurencji zawodów, ale zrealizowano wczorajszy zamysł pojedynków szybowcowych.

1-20170527_123545

Pary pilotów holowano na wysokość 600 m, a Ci w szybkim locie mieli do pokonania łamańca nad lotniskiem o łącznej długości 18 km. Zabawa, lecz atrakcyjna dla widzów i uczestników. Burze przybyły nad lotnisko z punktualnością przedwojennych pociągów Polskich Kolei Państwowych. Nie skąpiły deszczu i energii wiatru.  więc odbyły się szybkie manewry w demontowaniu i zabezpieczaniu szybowców. Tomasz

Patrz:

https://www.facebook.com/100011299992749/videos/414590582260938/

https://www.facebook.com/sebastian.kawa.756/videos/10209483357977093/

1-IMG_47921-IMG_4832

 

 

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com