Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Miejmy nadzieję, że już po potopie.

Ulewne deszcze i opady śniegu zdeprymowały nawet ptaki.

Umilkły, więc gdy przymknięto wreszcie niebieskie śluzy, ich świergot był witany jak biblijna gołębica. Trzy wolne od pracy  dni. Do Preievidzy 3 godziny drogi, toteż nie mogłem sobie podarować okazji do spotkań z uczestnikami  zawoodów, więc podniosłem kotwicę. W parnej otulinie ziemi coraz śmielej pokazywało sie słońce. Soła wypełniła do maksimum zbiorniki zaporowe i przelewała się z hukiem przez kanały przelewowe zapory w Tresnej. Po drugiej stronie Wielkiej Raczy wyścig z  Kysicą toczącą wzburzone, powodziowe, wody do Wagu. W Prievidzy przywitały mnie piękne cumulusy i słońce , ale na  lotnisku stały jeziorka  jak w Argentynie przed mistrzostwami świata.

20170429_171633

Nawet, gdy się dłużej stało w jednym miejscu to buty zapadały się w rozmiękłą ziemie.Loty były niemożliwe. Toteż  organizatorzy zaprosili sokolniników ze zamku i kapelę z zespołem tanecznym, by przy regionalnym poczęstunku rozwaselić zmęczone zła pogodą towarzystwo.

20170429_191307

Były tańce, byłe śpiewy i długie lotników rozmowy. Kolejny świt przywitał nas słoneczkiem i wysrebrzoną mrozem trawą. Zimia wilgotna, powietrze też, bo front który przez wiele dni dręczył deszczem pas Europy do Andalusji po Morze Białe bronił się jeszcze na wschodniej flance Słowacji. Szybko powstały więc pierwsze cumulusy a ich kształ wskazywał, że mocna inwersja tłumi ich wędrówkę w przestworza na wysokości około 3 000 m.

20170430_120631_002

Dobry znak, ale należało się obawiać dużych obszarów pokrytych rozmytymi chmurami. Wniosek jasny.

20170430_120707_003

Trzeba odlatywać na trasę wcześnie. Lot na północ do Dolnego Kubina nie sprawiał trudności.

20170430_162932

Chmury układały się w ciągi wzdłuż pasm górskich. Pododobnie po nawrocie w kierunku Dubnicy przez Mała Fatrę, ale nad Velką Luką koło Martina witała czołówkę ciemna ściana mocno rozbudowanych chmur.

20170430_141242

Tu Sebastian oddzielił się od grupki. Poleciał w prawo od trasy licząc na to, że nad Białymi Karpatami będzie więcej słońca i lepsze warunki. Tomek Krok i towarzyszący mu piloci zdecydowali się na lot w ciemną niewiadomą przestrzeń pod rozlanymi chmurami.

20170430_153626

Ten skrót opłacił się im. Przed przed punktem spotkali znów Sebastiana z przewagą około 400 m wysokości.

20170430_153442

Na kolejnym punkcie zwrotnym,za elektrownią atomową Vrable, kolejno zeszły się ich drogi,

20170430_162938(0)

a o wyniku zadecydowały różnice około 0.3 m/sek w kominach dolotowych na korzyś mego imiennika. Tomasz z Jarosławem, latający w jednym Arcusie, wygrali konkurencję, ale trzecie miejsce Sebastiana z kilkusekundową stratą do zwycięzców umocniła go na pozycji lidera. Nie obyło się bez kolejnych wprawek technicznych. Afrykański produkt ma duży rozrzut jakości. Mieliśmy niezłą łamigłówkę z silnikiem dolotowym. Podczas próby na ziemi funkcjonował bez zarzutu. Natomiast gdy w powietrzu Sebastian chciał go przed startem uruchomić, dla zapisania  markera w rejestratorze lotu, to milczał jak skamieniała żaba.

20170430_170506

Podczas testów po locie mechanizm proces wypuszczania i chowania silnika przebiegał prawidłowo, lecz silnika nie można było uruchomić, a na manipulatorze wyświetlał się komunikat o nieprawidłowym wysunięciu turbiny. Okazało sie, że przyczyna bardzo prozaiczna. Elektryczny układ rozruchowy może inicjować pracę turbiny, gdy odpowiedni stycznik oprze się o blaszkę ograniczającą przy wychyleniu kolumny silnika do pionowej pozycji. Blaszka jest jednak zbyt cienka i po kilkunastu cyklach chowania i wypuszczania silnika odgięła się. Trzeba było ją przygiąć do odpowiedniej pozycji, ale w tak niedostępnym było to  bardzo trudne nawet dla ginekologa. Naprawa została opłacona kolejnymi zranieniami rąk.  Tomasz K.

 

 

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com