Slider
Get the Flash Player to see the slideshow.

Karuzela , karuzela…

Gdzie te legendarne pogody australijskie?

1-aaa Kurz

foto Klinika Kolasiński Team

Wystarczył jeden dzień słońca, a już ziemia wyschła po ostatnich deszczach i samoloty przy manewrach wzbijają tumany kurzu.

1-P8165954

Nie ma jeszcze takich burz piaskowych jak podczas mistrzostw świata w Uvalde / Texas/, lecz to dopiero drugi dzień upałów.

1-aaaaa start

Mimo tak pracowitego słońca atmosfera nadal śpi. Silna inwersja tłumiła termikę na wysokości 1000 m nad gruntem i nie zachwycały wznoszenia pod błękitną kopułą.

Diana skycash

Wyznaczono trochę dłuższe trasy. Dla „piętnastek” 337 km a pozostałym trochę krótsze. Klasa ta startowała dziś jako pierwsza. Można było trochę poharcować przed odlotem, ale z drugiej strony trudno przewidzieć gdzie przy takiej pogodzie leży granica ryzyka nocowania w interiorze, toteż prawie wszyscy odlecieli na trasę w ciągu 20 minut. Podobnie było w pozostałych klasach. Nasza para „Dina”zdołała przeczekać masowy odlot i wystartować na końcu peletonu. Mirek Matkowski na leciwym ASW 27 nie miał szans utrzymać się z lepszymi szybowcami, więc odleciał w pierwszej grupie pilotów. Natomiast bracia Jonkers ukryli się gdzieś z boku i wystartowali 7 minut później niż Sebastian i Łukasz.. Wytworzył się im idealny układ, bo dysponują świetnymi, nowymi, szybowcami JS 3 ze swej fabryki, a karuzele z białymi szybowczykami doskonale znakowały im wznoszenia na trasie. Wykorzystali dwukrotnie kominy wskazane im przez pilotów, którzy za peletonem wysępili dobre wznoszenia. Bez utrudnień, jakie są zmorą wielkich rojów, mogli wykorzystać je w sposób optymalny i już na pierwszym punkcie zwrotnym dołączyli do gromady.

1-Rój

Roje były dziś wyjątkowo liczne, bo trasy klasy 15 i 18 metrowych szybowców niemal pokrywały się. Warunki termiczne po zachodniej stronie obszaru pogarszały się. Wznoszenia osłabły do 1 m/s i obniżył się ich pułap.

1-15977879_10208395381498361_8733908312942885357_n

Przy bezchmurnej pogodzie trudno o jakiekolwiek symptomy występowania wznoszeń, ale w połowie drugiego boku pojawił się słup dymu i pyłu wirującego ku górze jak tornado. Sebastian chciał to wykorzystać, ale był już w czołówce peletonu i zbyt wcześnie. Komin jeszcze nie dotarł na tę wysokość. Natomiast ci którzy lecieli w tyle dostali piękny prezent, więc na drugim punkcie zwrotnym znów miał miejsce regatowy start całej klasy do wyścigu wzdłuż lasków nad rzeką Murray. Najwyraźniej malał za górami wpływ zatoki na południowym wybrzeżu kontynentu, bo wznoszenia nasilały się z każdym kilometrem a ich pułap przekroczył na trzecim punkcie zwrotnym 2000m. Sebastian jako drugi przekroczył linię mety. Tuż za nim druga „Diana” pilotowana przez Łukasza Grabowskiego.

diana-tankowanie

Obronił pozycję lidera, lecz bracia Jonker podczas 6o km ślizgu do lotniska znów trochę zyskali dzięki walorom swych nowych maszyn i uszczknęli parę punktów z przewagi. Dobry dzień mieli także Tomek Krok i Paweł Wojciechowski. Zajęli wśród „osiemnastek” 7 i 10 miejsce, natomiast w otwartej Łukasz Wójcik 13. i Adam Czeladzki 23. pozycję z niewielkimi stratami do zwycięzców.

Tomasz

Komentarze

Dodano: 13.01.2017Przez: Henryk Doruch

-czy przewaga JS3 nad DIANA2 jest wyrazna?

(z daleka wyglada,ze powinno byc na odwrot!)

Dodano: 14.01.2017Przez: sebkaw

Niestety Henryku. Uszatki choć brzydkie latają świetnie. tom

© Copyright by Sebastian Kawa

Realizacja: InternetProgressProjekt: Elzbieciak.com